Wpis

niedziela, 19 lutego 2017

Poranek

Od jakiegoś czasu staram się świadomie zaplanować sobie poranki, gdyż nie jest to zdecydowanie mój ulubiony czas w ciągu dnia. Kiedyś byłam w stanie wyjść z domu 15 minut po wstaniu z łóżka i na dobre budzić się gdzieś godzinę po rozpoczęciu pracy. Zmieniało się to bardzo pomału, ale obecnie wstaję mniej więcej półtorej godziny przed wyjściem z domu i od jakiegoś czasu staram się ten czas świadomie zaplanować, tak aby zbudować poranną rutynę, która najlepiej będzie mi służyć. W poszukiwaniu inspiracji natknęłam się na wiele propozycji mówiących o medytacji, zdrowym odżywianiu, czy ćwiczeniach fizycznych, ale na razie moje poranne aktywności są dużo prostsze. 

Przede wszystkim zaraz po wstaniu nalewam sobie szklankę soku owocowego, najczęściej pomarańczowego lub ananasowego i siadam na kanapie. Zauważyłam, że taki powolny rozruch i "pionizacja" dobrze na mnie działa. Kiedyś przez ten czas czytałam wiadomości i przeglądałam Facebooka, ale od ponad miesiąca postanowiłam eliminować źródła stresu, szczególnie z poranka i w związku z tym przerzuciłam się na motywujące filmiki z moich ulubionych kanałów na YouTube, np. Jenny Mustard albo Muchelleb

Dopiero po co najmniej dwudziestu minutach, jak poczuję, że fizycznie i psychicznie naprawdę się obudziłam, idę do łazienki. Często najpierw nastawiam pranie, bo dzięki temu pralka nie hałasuje popołudniami, kiedy jesteśmy w domu. Potem biorę prysznic, ubieram się i suszę włosy. Następnie przygotowuję rzeczy do wyjścia i pakuję jedzenie, jeżeli mam coś przygotowane na dany dzień. Czasami, jak wszystko idzie zgodnie z planem, to mam też trochę czasu na jakieś drobne ogarnięcie mieszkania, żeby przyjemniej się do niego wracało. 

Na koniec robię makijaż, w zależności od godziny i mojego nastroju poświęcając mu więcej albo mniej czasu. W drodze do pracy czytam zazwyczaj kilka stron książki, którą akurat mam w aplikacji Kindle na telefonie, z rzadka wymieniając to na artykuł z któregoś z tygodników, które prenumeruję. 

Słodką kawę z mlekiem będącą moim pierwszym śniadaniem piję dopiero w pracy, ale dzięki takiemu porankowi wchodzę do biura we względnie dobrym nastroju i nawet jeżeli nie w pełni sił intelektualnych, to przynajmniej całkiem przytomna.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
agai3
Czas publikacji:
niedziela, 19 lutego 2017 20:43

Polecane wpisy

  • Moje Wyzwanie Minimalistki

    Po powrocie z urlopu poczułam wreszcie długo oczekiwany przypływ energii, więc postanowiłam dobrze go wykorzystać i przygotowałam sobie nieformalne i nieautoryz

  • Nawyki

    Bardzo fajną odmianą w ostatnim Wyzwaniu Minimalistki ogłoszonym przez Kasię z Simplicite było kształtowanie nawyków. Ja wybrałam sobie dwie aktywności, które

  • Wyzwanie Minimalistki #3

    Ostatnie kilka tygodni było dla mnie dość chaotyczne. Poźno jesienny urlop, a potem nadrabianie pracowych zaległości i świąteczna krzątanina wytrąciły mnie z ry