Wpisy

  • środa, 11 maja 2016
    • Zakupy

      Od jakiegoś czasu prowadzę listę zakupów ubraniowych. Capsule Wardrobe sprawia, że nie potrzebuję zbyt wielu ubrań, ale również wyraźnie uświadamia, jakie ubrania są mi potrzebne i jeżeli jakiś brak daje mi się we znaki, to wpisuję go na listę. Staram się następnie kupować tylko rzeczy, które na tej liście przez jakiś czas były. Oczywiście czasami wpisuję tam coś, co po prostu wpadło mi w oko i nie jest zupełnie niezbędne, ale staram się jednak zachować taką kolejność: potrzeba/pokusa -> lista -> zakup.

      Ostatnie trzy miesiące miałam swój zakupowy post. Dotyczyło to tylko ubrań i na pocieszenie w tym czasie skusiłam się na parę idealnych czarnych pantofli na obcasie (jak najbardziej od wielu miesięcy na liście) i uroczą bransoletkę od Robię co mogę (tu już pełen spontan).

      W ten weekend odbyły się wyczekiwane przeze mnie targi HUSH, od których postanowiłam rozpocząć uzupełnianie mojej garderoby w tym sezonie. Jestem z tej wizyty bardzo zadowolona, gdyż wyszłam stamtąd jedynie z rzeczami, które miałam na liście. Zdecydowałam się ostatecznie na dwie nowe bluzki od Ennbow: białą, która zastąpi klasyczną białą koszulę i zieloną, mniej formalną z krótkim rękawem. Szukałam co prawda czegoś w odrobinę żywszym odcieniu, ale ostatecznie uznałam, że ten też jest ciekawy, a trudno by mi było znaleźć coś bardziej spełniającego inne kryteria. Rzeczy Ennbow są zrobione ze świetnych tkanin, szyte w Polsce i dobrze na mnie leżą. 

        

      Fot. Ennbow


      Trochę żałuję, że nie kupiłam czegoś bardziej "modnego". Staram się, żeby w mojej szafie były chociaż pojedyncze ciekawe egzemplarze i kiedy widzę coś z potencjałem ożywienia mojej garderoby, to jestem w stanie zapomnieć na chwilę o mojej liście, ale to nie był ten dzień.

      Na szczęście wypatrzyłam też kilka nowych marek, które oferują rzeczy warte uwagi, więc może jeszcze uda się w coś ciekawego w przyszłości zaopatrzyć.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      środa, 11 maja 2016 21:52
  • niedziela, 01 maja 2016
    • Marzec i kwiecień 2016

      Tym razem podsumowanie będzie bez zdjęć, a zdjęcia pojawią się przy okazji innego wpisu. Podjęłam tę decyzję głównie dlatego, że ta ostatnia edycja pod względem doboru ubrań do złudzenia przypominała poprzednią i mogłabym w niej wykorzystać ponad połowę zdjęć z poprzedniej sesji. Wymieniłam tylko 8 sztuk ubrań, głównie dlatego, że koniec lutego to był chyba mój największy spadek energii i naprawdę nie chciało mi się analizować możliwości budowy nowych zestawów złożonych z możliwych opcji wymiany. O tym, że to nie był dobry pomysł świadczy to, że ostatecznie z tych ośmiu nowych ubrań żadnego nie założyłam więcej niż dwa razy. Wybrałam na przykład nowe rurki i więcej tunik, a jest to element garderoby, który mi trudno uwzględnić w udanych ciepłych zestawach, do których zmuszała nienajlepsza pogoda.

      Inna rzecz, że w kwietniu były takie dni, że miałam już serdecznie dosyć noszenia ciągle tego samego. Wytrzymałam do końca bez dodatkowych podmianek, ale myślę, że w kolejnej edycji uda mi się wymienić zdecydowanie więcej rzeczy. Mam tylko nadzieję, że majowa pogoda okaże się trochę łaskawsza. Przejrzałam właśnie wpisy z zeszłego roku i właśnie ta edycja okazała się najtrudniejsza, bo trzeba było pogodzić wiosenne oczekiwania z nie bardzo wiosenną rzeczywistością. Tak czy inaczej postaram się zrobić coś, żeby było trochę jaśniej i bardziej kolorowo.

      Przy okazji okazało się ,że co najmniej dwa ubrania z tej edycji i jedna sukienka "na specjalne okazje" będą musiały opuścić moją szafę, bo jednak nie czuję się w nich dobrze. To jest ta wartość dodana Kapsuły, że na takie rzeczy, które są "właściwie" dobre nie ma w niej miejsca. Za to kilka innych nienoszonych egzemplarzy zatrzymam, żeby zobaczyć, czy nie sprawdzą się lepiej po zmianie pogody i mojego nastroju na bardziej słoneczny.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 maja 2016 13:01
  • niedziela, 03 kwietnia 2016
    • Kolorowanki

      Jakiś czas temu uległam modzie na "antystresowe" kolorowanki dla dorosłych. Na urodziny zażyczyłam sobie przykładową książeczkę i kredki, a jesienią zostałam jeszcze dodatkowo obdarowana przez moją Siostrę profesjonalnymi flamastrami oraz bardzo ciekawą kombinacją rysunków przedstawiających różne miasta.

          

      Muszę przyznać, że pomimo początkowego entuzjazmu nie korzystam z tego bardzo często i mam na koncie tylko kilka pokolorowanych obrazków. Jednak, kiedy przy ostatnim Wyzwaniu Minimalistki po raz kolejy rozważałam temat "celebrowania tu i teraz", to przyszedł mi do głowy właśnie czas nad nimi spędzony. 

      Kolorowanie jest takim sposobem spędzania wolnego czasu, który nie absorbuje za bardzo umysłu. Ręce sobie kolorują, kredki przyjemnie szurają po papierze, obrazek nabiera barw, a głowa odpoczywa. Czasami robię to w zupełnej ciszy, pozwalając żeby wszystkie nadmiarowe informacje zdążyły się mi w niej poukładać. Efektem takich sesji są czasami niespodziewane rozwiązania trudnych problemów albo uświadomienie sobie czegoś, co było istotne, a umknęło w codziennym natłoku spraw i obowiązków. Częściej nie dzieje się nic szczególnego, ale zauważyłam, że samo niedokładanie kolejnych bodźców bywa bardzo pomocne w uzyskaniu spokoju. 

      Nawet jednak, kiedy nie mam ochoty na ciszę, to kolorowanie pozwala mi na równoległe słuchanie muzyki. Fantastycznie jest w ten sposób w skupieniu przesłuchać w całości jakąś nową płytę. Zdarza się też, że słucham wtedy audiobooków. Tu już oczywiście poziom odstresowania zależy od wybranego repertuaru, ale na przykład "Tomek w krainie kangurów" zawsze poprawia mi humor.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 kwietnia 2016 14:10
  • poniedziałek, 28 marca 2016
    • Makijaż

      Od czasu ostatniego Wyzwania Minimalistki sporo zastanawiałam się nad tematem robienia rzeczy nowych, wychodzenia poza swoją strefę komfortu. Nie bardzo wychodzi mi robienie tego na zawołanie, ale bardzo lubię sytuacje, w których mi się to udaje. Ostatnio taką sytuacją było zrobienie wyraźnego makijażu oczu do pracy.

      Jakiś czas temu trafiłam na kanał YouTube Red Lipstick Monster, czyli Ewy. Nagrywa ona filmy o makijażu i chociaż zazwyczaj takie filmiki głównie mnie irytowały, to te zrobiły na mnie naprawdę dobre wrażenie - chyba dzięki bezpośredniości i niesamowitej pozytywnej energii autorki. Zajrzałam tam chyba w poszukiwaniu jakiejś wskazówki odnośnie nakładania podkładu (bo do tego i tuszowania rzęs ograniczał się zazwyczaj mój makijaż) i wpadłam na dobre. Po jakimś czasie, postanowiłam też spróbować tego na sobie.

      Zaczęłam od prób związanych z konturowaniem twarzy, co mojej okrągłej buzi wyszło na dobre. Potem przyszła kolej na eksperymenty z malowaniem oczu. O ile robienie kreski jest jeszcze ciągle poza zakresem moich możliwości, to bardzo spodobało mi się robienie mniej lub bardziej wyraźnego "smoky eye". Po coraz bardziej udanych próbach z szarościami i brązami, sięgnęłam też po niebieski i pomarańczowy cień i jestem całkiem zadowolona z osiąganych rezultatów. Mam też ogromną satysfakcję z tego, że przełamałam się i spróbowałam czegoś nowego.

      Do rozważenia pozostaje jeszcze mało minimalistyczny aspekt zbudowania kosmetyczki, która pozwoli na te wszystkie zabawy. Owszem, pewne wydatki są konieczne - przede wszystkim warto zaopatrzyć się w potrzebne akcesoria - naprawdę dobry pędzel do makijażu oka to co najmniej połowa sukcesu. Cienie, czy pudry też trzeba kupić, ale warto mieć się bardzo na baczności, żeby nie kupować ich za dużo, zwłaszcza że większość z nich jest obłędnie wydajna i starczy mi na długie miesiące, a może i lata. Teraz tylko muszę się pilnować, żeby o tym pamiętać przy kolejnych wizytach w centrach handlowych pełnych kuszących drogerii. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 marca 2016 13:05
  • niedziela, 27 marca 2016
    • Styczeń i Luty 2016

      Wreszcie udało się złapać słoneczny weekendowy dzień, żeby zrobić zdjęcia do poprzedniej edycji Kapsuły. Tym razem jest to aż 16 zestawów i to mimo tego, że 3 rzeczy nie założyłam ani razu, więc nie uwzględniłam też w sesji. Wynika to z tego, że większość z tych ubrań ciężko nosi się warstwowo i prawie każda góra musiała dostać swoje własne zdjęcie.

      Zaczynam od dwóch bardziej eleganckich zestawów biurowych.

      Bardzo jestem zadowolona z tej kombinacji: ta biała koszula z kołnierzem i mankietami świetnie sprawdza się z czarnym rozpinanym swetrem z Benettona oraz nowymi czarnymi Levisami. Wszystko powędrowało do kolejnej edycji.

      Moja nowa czarna sukienka DanHen również sprawdza się bardzo dobrze. Tu w kombinacji z szarym żakietem z poprzednich edycji. Do tego moje ulubione cienkie kozaki na średnim obcasie - tegoroczna zima pozwalała na ich częste noszenie.

      Zima i ponury nastrój sprzyjały raczej ubieraniu się ciepło i mniej formalnie, więc większość kombinacji jest właśnie taka.

      Styl na "panią inżynier" w swojej kwintesencji - ciężkie kozaki na płaskim obcasie, szara spódnica Risk Made in Warsaw i czarny golf Benettona. Niestety jakość i tempo niszczenia się tego swetra (pomimo jego nie najgorszego składu) przyprawia mnie o rozpacz i będę musiała poszukać mu jakiegoś bardziej trwałego zamiennika.

      Zestaw z poprzednich edycji - szaro-czarny sweter Simple i czarna spódnica. 

      Zimowa klasyka - czarne spodnie z szaro-srebrną kamizelką od Mamy nałożoną na cienką bluzkę. 

      Mój ulubiony wełniany sweter Kosmal, tym razem do spodni i skórzanych botków na wysokim słupku.

      Też zestaw z poprzednich edycji i chociaż bardzo lubię nosić ten sweter z tą prostą spódnicą, to przez te ostatnie miesiące rzadziej po niego sięgałam.

      Kolejna kolorowa rzecz, która miała poprawiać mi humor w zimowe dni, ale raczej pozostawała w szafie.

      Tym razem na niebiesko, też z zasobów poprzednich edycji  niebieska bluzka Simple i czarna rozszerzana spódnica. Niestety mało takich dni, kiedy nie trzeba było tej bluzki schować pod czymś cieplejszym.

      Tu błękitny sweter z poprzednie edycji ze spódnicą, której w Kapsule dałam szansę po raz pierwszy. Sprawdziła się na tyle, że nie znalazła się na liście do oddania lub sprzedania, ale jednak w kolejnej edycji zabrakło na nią miejsca.

      Uzbierało mi się też kilka zupełnie nieformalnych zestawów.

      Na niebiesko - granatowe rurki CK, dżinsowa koszula The Limited oraz wełniana kamizela Messo, która staje się jednym z moich ulubionych i stałych elementów kolejnych zestawów Kapsuły.

      Tu moja nowa koszula w zestawie z czarną spódnicą, skórzaną kurtką i ciężkimi sznurowanymi butami. Temperatury w okolicach 5 stopni Celsjusza spokojnie pozwalały zastąpić kozaki takim obuwiem.

      Nietypowa czarno-biała bluzka Vippi noszona do wąskich czarnych dżinsów - tym razem z czarną bluzą na guziki.

      Mój ulubiony t-shirt Natashy Pavluchenko fajnie wygląda też z tyłu.

      Tu już 100% weekendu - niebieskie dżinsy i super wygodna czarno-biała bluzka Old Navy. 

      Maksimum wygody - granatowe miękkie rurki i bluza Lany Nguyen - stressed depressed but well dressed - bardzo na czasie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 27 marca 2016 17:27