Wpisy

  • wtorek, 19 lutego 2013
    • Restart

      Ponad sześć tygodni zabrało mi wykaraskanie się ze stanu apatii, który ostatecznie dopadł mnie pod koniec grudnia. Po drodze przytrafił się jeszcze dwutygodniowy wyjazd służbowy, tygodniowe zwolnienie i kilkudniowy urlop w górach. Do tego pojedyncze dni przypominające o tym, że zima nie będzie trwała wiecznie (chociaż na razie trzyma się całkiem nieźle).

      Skutek jest taki, że w mojej głowie pojawiły się pierwsze jaskółki energii i motywacji, co mnie niebywale ucieszyło, bo już "sama siebie nie lubiłam", jak mawiał mój promotor uprzedzając, jak reaguje na dostarczanie prac magisterskich z opóźnieniem.

      Ostatecznym sygnałem do powrotu nowej lepszej mnie była rundka po wyprzedażach. Niby wszystko, co kupiłam było pożyteczne i potrzebne, a czasami nawet piękne, ale i tak zapaliła mi się ogromna czerwona ostrzegawcza lampka, że już dosyć pobłażania sobie i starym nawykom.

      Zbyt wiele na razie jeszcze się nie wydarzyło, chociaż akurat z oczyszczenia kuchennego kąta z 30 zakurzonych butelek (bo może się przydadzą jakiemuś piwowarowi), 2 starych nieużywanych mopów oraz 2 zapakowanych jeszcze w folię półek do regału Billy w złym kolorze (kupionych w złudnej nadziei, że może na dole regału nie będą się rzucać w oczy), jestem dość dumna.

      Wróciłam do nauki hebrajskiego, z rozpędu nie tylko odtworzyłam w mojej komórkowej aplikacji listę słówek utraconych przy zmianie telefonu, ale wklepałam ich tam 4 razy więcej, w dwóch alfabetach. W zaawansowanych planach jest remanent w pawlaczu oraz kolejna akcja czyszczenia garderoby. Sprawdziłam też ceny karnetów na siłownię oraz adresy firm przyjmujących elektroniczny złom. Bawimy się dalej!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 lutego 2013 22:10