Wpisy

  • poniedziałek, 31 grudnia 2012
    • Apatia

      W świątecznym wydaniu Wysokich Obcasów (w felietonie pani Agaty Bielik-Robson, jeżeli pamięć mnie nie myli) przeczytałam zdanie, które zapadło mi w pamięć i strasznie mnie uwiera: że ekstaza możliwa jest tylko podczas maksymalnej aktywności albo maksymalnego skupienia - a nigdy apatii. 

      Nie to, żebym koniecznie oczekiwała, że moje życie będzie dostarczać mi ciągłej ekstazy, ale zastanawiam się, czy to co czuję to jeszcze usprawiedliwione leniwe świętowanie, czy już właśnie apatia, po której niczego dobrego nie można się spodziewać. Im dłużej śpię, tym bardziej jestem niewyspana; im więcej jem, tym bardziej następnego dnia jestem głodna. Ponieważ sezon serialowy się chwilowo skończył, to z zapasów wyciągnęłam zaległe 3 sezony Tudorów. Niby fajnie, a jakoś tak nie do końca.

      Do tego Ajka na swoim blogu odniosła się do tematu poświątecznego lenistwa i poczułam się kopnięta w tyłek.

      Nie mam ambicji stworzenia poważnej listy noworocznych postanowień, bo dla mnie środek zimy to najgorszy możliwy czas na zmuszenie się do czegokolwiek i każdy dobry pomysł kończy się fiaskiem najpóźniej po miesiącu. Ale kombinuję, jak każde "musisz", które słyszę w swojej sfrustrowanej głowie, zamienić na jakieś sympatyczne "chcę".

      Chcę przecież uczyć się tego nieszczęsnego hebrajskiego, chociaż od ponad miesiąca nie znalazłam czasu, żeby chociaż spojrzeć na słówka i pewnie już zapomniałam wszystko, co się do tej pory nauczyłam.

      Chcę się wybrać w końcu na tę siłownię i basen, bo przecież lubię biegać po bieżni i pływać, a najbardziej siedzieć potem w saunie.

      Chcę zanieść do szewca moje dwie pary ulubionych butów, które uległy kontuzji, a jeszcze się w tym sezonie mogą przydać.

      Wierzę, że "chcieć to móc" i niecierpliwie czekam na Nowy Rok oraz wszystkie fajne rzeczy, które uda mi się wtedy zrobić. A na początek na wybudzające z apatii fajerwerki!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Apatia”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 31 grudnia 2012 17:02
  • poniedziałek, 03 grudnia 2012
    • Kino

      Od pewnego czasu nie mogę się wybrać do kina. Z afisza schodzą kolejne tytuły, które "trzeba" zobaczyć, a ja je po kolei przegapiam. Nie mogę użyć tutaj wymówki braku towarzystwa, gdyż latami w ogóle mi to nie przeszkadzało. Obejrzałam sama dziesiątki filmów i nawet muszę powiedzieć, że wolałam to od wspólnych wycieczek do kina, bo ja się zawsze idiotycznie przejmuję tym, jak film się komuś nie podoba. Szczególnie, jeżeli to ja wybierałam, na co idziemy.

      Kiedyś byłam wielką fanką polskiego kina, wybaczałam mu przeróżne wpadki i przymykałam oczy na wyśmiewane przez krytykę wady. Pracowałam nawet jako wolontariuszka przy kilku edycjach Polskiego Festiwalu Filmowego w Chicago dla czystej frajdy wspierania tego wycinka polskiej kultury.

      A od pewnego czasu - nic. Z przyzwyczajenia przeglądam program kin co najmniej raz w tygodniu, ale nic z tego nie wynika. Podaję Jackowi kolejne tytuły filmów, na które KONIECZNIE musimy iść i potem odpuszczam. Przez prasę przetaczają się dyskusje o ważnych dziełach światowej i polskiej kinematografii, a ja jakoś nie mogę na ich obejrzenie "znaleźć czasu".

      Jakimś cudem zmobilizowałam się, żeby pójść na Warszawski Festiwal Filmowy, ale to też w dużej mierze wynikało z fascynacji Izraelem, bo głównie filmy stamtąd mnie zainteresowały. Przy okazji polecam film "Sąsiedzi Boga", gorzko-słodką historię chłopaków z ortodoksyjnej dzielnicy Tel Awiwu - otwiera oczy na to jak wygląda ich niedostępny dla osób z zewnątrz świat (i jak się można domyślać pokazuje, że nie jest on tak odmienny od naszego, jak by się mogło wydawać).

      Sama nie wiem, o co chodzi. Może się zestarzałam, bo doszłam do wniosku, że życie bywa wystarczająco gorzkie, żeby oglądać ludzkie dramaty na wielkim ekranie, a najlepsze filmy zazwyczaj są najcięższe? Może się rozleniwiłam i wolę nie ruszając się z łóżka dostarczać sobie podobną rozrywkę w postaci kolejnych odcinków seriali  - swoją drogą lepszych od niejednego filmu? A może po prostu oznacza to, że najwyraźniej chodzenie do kina przestało być moim hobby. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 03 grudnia 2012 22:28