Wpisy

  • piątek, 31 sierpnia 2012
    • Książki

      Pierwszy wpis "chwalący się" będzie o remanencie w moim księgozbiorze. Niestety na razie przyniósł on skromne materialne rezultaty (5 książek jest co prawda odłożonych do oddania, ale jeszcze nie opuściło mojego mieszkania), ale psychologicznie i emocjonalnie to był bardzo ważny krok.

      Zaczęło się od inwentaryzacji. Chyba każdy, kto kiedykolwiek uczył się używać aplikacji Microsoft Access podjął się kiedyś wyzwania napisania bazy danych książek. Nie wiem, jak inni, ale mi się znudziło wprowadzanie danych gdzieś przy dziesiątej pozycji, lata temu.

      Kolejną próbę podjęłam więc dopiero całkiem niedawno po znalezieniu przez moją Przyjaciółkę serwisu Lubimy Czytać. Jego przewaga polega na tym, że całą czarną robotę związaną z wprowadzaniem danych książek (wraz ze skanami okładek) wykonał za nas ktoś inny. Zadanie przeciętnego użytkownika polega tylko na wyszukaniu posiadanych pozycji i określeniu na jakich wirtualnych półkach dana książka ma się znajdować ("Po angielsku", "Ulubione", "USA lata 60-te", itd.) Każdą książkę można też ocenić przez przypisanie dowolnej ilości gwiazdek - od 1 do 10 oraz pisząc jej recenzję. Super.

      Jak już wiedziałam, co mniej więcej zajmuje moje regały, to zabrałam się za określenie, bez których książek mogłabym się obyć. Jak dla każdego mola książkowego, było to trudne i przykre. Łatwo było zadecydować, czego kategorycznie się nie chcę pozbywać - mam kilku ulubionych autorów, których książki od lat kupuję na bieżąco, jak tylko się ukazują i chcę je mieć pod ręką. Na drugim biegunie były książki, które mi się zupełnie nie podobały (a niestety ostatnio miałam do kupowania takich pozycji pecha) oraz takie, dla których istnieją łatwe do zdobycia "w razie czego" wersje elektroniczne. Reszta wymagała bolesnych rozterek i zastanowienia.

      Małymi krokami udało mi się stworzyć skromną wirtualną półkę "Do sprzedania" i przekazać do niej link moim różnym znajomym. Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu na tę propozycję był jakiś odzew i już wiem, że parę tytułów znajdzie nowy, może lepszy, dom. A ja zachęcona tym rezultatem, będę próbować dalej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      piątek, 31 sierpnia 2012 17:16
  • czwartek, 30 sierpnia 2012
    • Impuls

      Jak się zastanawiam nad momentem, który mogłabym zdefiniować jako początek mojej drogi do opanowania otaczającego mnie chaosu i nadmiaru, to symboliczna wydaje mi się chwila, kiedy po przeczytaniu artykułu "Zminimalizowani" w Wysokich Obcasach, wstałam z kanapy i od ręki wyrzuciłam trzy segregatory z archiwalnymi numerami tego magazynu.

      Nie była to moja pierwsza w życiu próba pozbycia się niepotrzebnych przedmiotów, ale tym razem chyba po raz pierwszy poczułam, że przełamała się jakaś bariera i mogę iść dalej.

      Oczywiście motywacja nie wynikła bezpośrednio z zachwytu nad bohaterami artykułu, gdyż (że pozwolę sobie się powtórzyć) nie pociąga mnie zupełnie wizja ograniczenia swojego stanu posiadania do 100 najpotrzebniejszych przedmiotów. Raczej to było takie intuicyjne przeczucie, że za tym zakrętem czeka mnie coś ciekawego i lepszego, więc postanowiłam zrobić parę kroków w tym kierunku i zobaczyć, co się wydarzy.

      Nie będę się oszukiwać - pewnie dojrzewałabym do tego procesu dłużej, gdybym miała większe mieszkanie. W tym, które mam, 6 lat wystarczyło, żeby zapełnić każdy kątek meblami i każdy zakamarek mebli rzeczami. Szczególnie doskonale utkwił mi w pamięci prozaiczny w sumie moment, kiedy zdałam sobie sprawę, że nie mogę posprzątać wszystkich leżących na kanapie ubrań, bo fizycznie nie zmieszczą się one w mojej szafie. A na kolejną szafę miejsca niet. 

      W tym momencie przestałam być w stanie sama przed sobą udawać, że problemu nie ma. Ciężko w to uwierzyć, że minęło raptem 10 lat, od kiedy przyjechałam do Warszawy z dwiema walizkami. I te wszystkie działania to taka podróż w czasie, żeby ustalić, co się w międzyczasie tak naprawdę stało, czy przypadkiem nie da się zmienić tego na lepsze.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      czwartek, 30 sierpnia 2012 17:17
  • środa, 29 sierpnia 2012
    • Inspiracje

      Zanim przejdę do opisywania zmian w moim życiu, chciałam jeszcze wytłumaczyć się, co mnie skłoniło do zainteresowania się tematem minimalizmu i jego twórczego wykorzystania w mojej sytuacji.

      Po pierwsze - moja Siostra - urodzona minimalistka, która zasadę, że należy pozbyć się rzeczy nieużywanych od pół roku stosowała zdecydowanie przed tabliczką mnożenia ;) Czyli nie wypominając jej wieku, długo przed pojawieniem się Sieci, a w niej pierwszych blogów na ten temat. Jej starania, żeby pomóc mi uwolnić się od ogólnego nadmiaru na pewno nie pozostały bez wpływu na to, co teraz staram się zrobić.

      Po drugie - trochę wstyd się przyznać - różne fora na gazeta.pl. Tak, prawda, królują tam wątki o tym, że "on się na mnie tak popatrzył i czy to znaczy, że mnie kocha", ale między nimi zdarzają się perełki i właśnie wpisy stamtąd nakierowały mnie na kolejne źródła inspiracji.

      Po trzecie - Prosty Blog. Postanowiłam go przeczytać w całości i prawie każdy wpis wywołuje u mnie podskakiwanie na krześle z okrzykiem - ja też tak mam! Albo chciałabym mieć. Zaglądałam później do innych podobnych blogów, często polecanych przez autorkę, ale ten pozostaje dla mnie podstawowym źródłem inspiracji.

      Po czwarte - nie mogę nie wspomnieć książki „Sztuka prostoty” Dominique Loreau. Nie czytałam jej, ale niewątpliwie jest ona cennym źródłem przemyśleń, ponieważ jest cytowana przez prawie każdą osobę mającą coś do powiedzenia w temacie minimalizmu.

      I jeszcze kroplą przepełniającą czarę był artykuł "Zminimalizowani" w Wysokich Obcasach z 28 lipca tego roku.

      A o przyczynach, dla których te inspiracje w końcu na mnie zadziałały - w następnej notce.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      środa, 29 sierpnia 2012 17:04
  • wtorek, 28 sierpnia 2012
    • Witam!

      Na moim blogu chyba mam prawo witać, więc witam.

      Blog został zainspirowany zjawiskiem minimalizmu, ale muszę na wstępie zaznaczyć, że minimalistką nie jestem i nie chcę być. Na końcu tej drogi, którą rozpoczynam i którą chcę tu trochę poopisywać nie jest pusty pokój z białymi ścianami i setką najpotrzebniejszych z potrzebnych praktycznych przedmiotów. Na pewno nie. Chyba nie...

      Po kilku tygodniach zapoznawania się z tym zjawiskiem doszłam do wniosku, że pewne cele minimalizmu pokrywają się z moimi celami. Ja też chcę mieć więcej miejsca na rzeczy, które kocham, racjonalniej wykorzystywać moją ograniczoną przestrzeń i czas (też ograniczony). Pierwsze nieśmiałe próby dały bardzo zachęcające rezultaty, więc postanowiłam założyć dziennik tych poczynań. Ku pamięci i może jakiemuś "pożytkowi publicznemu".

      Lubię mówić, lubię też pisać, ale jako jedno z wyzwań, które sobie stawiam w ramach tego eksperymentu będzie zwięzłość notek, więc kończę. I pozdrawiam.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Witam!”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 sierpnia 2012 23:41