Wpisy

  • niedziela, 18 grudnia 2016
    • Moje Wyzwanie Minimalistki

      Po powrocie z urlopu poczułam wreszcie długo oczekiwany przypływ energii, więc postanowiłam dobrze go wykorzystać i przygotowałam sobie nieformalne i nieautoryzowane Wyzwanie Minimalistki. Policzyłam, że do 6 grudnia mam 21 dni i wyznaczyłam sobie 21 zadań na ten czas. Ogólnie rzecz biorąc jestem z wyników dość zadowolona, bo chociaż w pełni zrealizowałam tylko 1/3 zadań, to zupełnie nie zabrałam się tylko za 4 z nich. Reszcie poświęciłam przynajmniej trochę uwagi i coś dobrego z tego wynikło.

      Najbardziej cieszę się chyba z tych 21 przedmiotów, których udało mi się pozbyć. Jest to wcielenie w życie wyzwania "pozbądź się codziennie jednej rzeczy" i szczerze mówiąc byłam pewna, że mi się to absolutnie nie uda. A nie dość, że się udało te rzeczy wybrać, to i wystawić na OLX i nawet kilku pozbyć w definitywny sposób. Jestem też bardzo zadowolona z powrotu do dyscypliny Kapsuły, bo to zdecydowanie zwiększa moje poczucie kontroli nad tym, co się dzieje w mojej szafie. Udało mi się też zacząć porządki w moich torebkach i biżuterii, ale ponieważ tu jeszcze trochę pozostaje do zrobienia, to nie zaliczam sobie tych zadań w całości.

      Na przyszłość przenoszę takie zadania jak efektywne pozbywanie się zapasów jedzenia, najlepiej poprzez pozyskiwanie nowych przepisów godnych uwagi, jak również świadome skupianie się na jednej czynności i 20-minutowe celebracje tu i teraz. Ciekawym ćwiczeniem jest też świadome zauważanie dobrych rzeczy, które się udało zrobić.

      Nie wiem, co zrobić z takimi zadaniami jak regularny kontakt z hebrajskim, zapisywanie wydatków, czy robienie nowych notek blogowych. Z jednej strony wydaje mi się, że mi na nich zależy, z drugiej ewidentnie nie jest mi z nimi teraz po drodze. Myślę, że jest to materiał do przemyśleń na temat planów i celów na Nowy Rok. Widziałam kilka motywujących filmów na ten temat (np. u muchelleb oraz Break the Twitch), więc pewnie się na takie ćwiczenie skuszę.

      Udało się

      1. Dzień bez wydawania pieniędzy
      2. Uporządkować "apteczkę"
      3. Zrób coś dobrego dla innych
      4. Schować rzeczy, które nie mają swojego miejsca
      5. Ustalić Kapsułę do końca grudnia
      6. Napisać zaległą notkę na bloga o Kapsule
      7. Znaleźć 21 niepotrzebnych przedmiotów, których można się pozbyć

      Częściowo

      1. Przygotować 10 przepisów na obiad/lunch uwzględniając zapasy
      2. Detoks od forum.gazeta.pl
      3. Przygotować buty na zimę
      4. Skup swoją uwagę przez 30 minut na jednej czynności
      5. Zapisywać wydatki
      6. Uporządkować i wyczyścić torebki
      7. Uporządkować biżuterię

      Nie udało się

      1. Przyszyć guzik do płaszcza
      2. Znajdź 20 min. na świadomą celebrację bycia tu i teraz.
      3. Napisać wpis na bloga o Mitzpe Ramon i Beer Shevie
      4. Raz w tygodniu obejrzeć/przeczytać coś po hebrajsku

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 grudnia 2016 20:09
  • niedziela, 04 grudnia 2016
    • Kapsuła - reaktywacja (lipiec - październik)

      Kiedy na początku lipca nie udało mi się przygotować kapsuły na kolejne dwa miesiące, postanowiłam zrobić trochę odwrotny eksperyment - pozwoliłam sobie na swobodę wyciągania z szafy dowolnych ubrań, ale dalej pilnie notowałam, co zakładam na siebie każdego dnia. Przez te cztery miesiące obserwowałam zmiany w statystykach w porównaniu do podejścia z narzuconą z góry liczbą elementów do wykorzystania.

      W lipcu i sierpniu miałam na sobie 39 rzeczy w odróżnieniu od kapsułowych 33, ale po pierwsze pogoda była mocno w kratkę, a po drugie ja mam nieproporcjonalnie dużo letnich ubrań i latem to liczbowe ograniczenie zawsze było dla mnie najtrudniejsze. Uznałam więc, że eksperyment pokazał, że liczba 33 ma jak najbardziej sens i nie jest zbytnim ograniczeniem.

      Za to we wrześniu i październiku wykazałam się dużo większym niezdecydowaniem. O ile we wrześniu miałam na sobie również 39 egzemplarzy (w tym część wybitnie letnich ze względu na zaskakującą falę upałów), a w październiku wraz z pogorszeniem pogody i nastroju liczba ta skurczyła się tylko do 30, to sumarycznie w okresie wrzesień - październik wykorzystałam rekordowe 50 ubrań!

      Zastanawiałam się nad tą anomalią i zastanawiałam się, czy w takim razie jednak trochę nie powiększyć liczby ubrań lub dokonywać częstszych zmian w zestawieniach. Doszłam jednak do wniosku, że chociaż ta wolność najwyraźniej tym razem mi się przydała, to nie sprawiła mi ona aż takiej przyjemności, żeby chcieć coś zmieniać w przyjętych przeze mnie zasadach Kapsuły. Zwiększona liczba ubrań do dyspozycji w tym okresie oznaczała również bardziej skomplikowane zarządzanie nimi - układanie, pranie, prasowanie, od którego już odwykłam. Sprawę komplikowało też to, że nie udało nam się zrobić sesji zdjęciowej za lato i przez dłuższy czas trzymałam też na wierzchu letnie ubrania, co już kompletnie zburzyło porządek w szafie.

      Ten stan niezdecydowania i marazmu trwał aż do drugiej połowy listopada, kiedy to wróciłam z urlopu wypełniona nową dawką energii i postanowiłam wrócić do mojego stałego reżimu. Bazując na tym co nosiłam w listopadzie wybrałam moją 33 na pozostałą część roku, a wszystkie pozostałe rzeczy odłożyłam na bok. Chęć zdobycia dodatkowej przestrzeni skończyła się też schowaniem mojej rzadko noszonej "biznesowej" garderoby do specjalnego pokrowca w szafie w przedpokoju oraz kolejnym przeorganizowaniem zawartości szuflad metodą Konmari. Bez radykalnego wyrzucania udało mi się w ten sposób znacząco zwiększyć wygodę codziennego wyboru ubrań.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 04 grudnia 2016 21:55
  • środa, 11 maja 2016
    • Zakupy

      Od jakiegoś czasu prowadzę listę zakupów ubraniowych. Capsule Wardrobe sprawia, że nie potrzebuję zbyt wielu ubrań, ale również wyraźnie uświadamia, jakie ubrania są mi potrzebne i jeżeli jakiś brak daje mi się we znaki, to wpisuję go na listę. Staram się następnie kupować tylko rzeczy, które na tej liście przez jakiś czas były. Oczywiście czasami wpisuję tam coś, co po prostu wpadło mi w oko i nie jest zupełnie niezbędne, ale staram się jednak zachować taką kolejność: potrzeba/pokusa -> lista -> zakup.

      Ostatnie trzy miesiące miałam swój zakupowy post. Dotyczyło to tylko ubrań i na pocieszenie w tym czasie skusiłam się na parę idealnych czarnych pantofli na obcasie (jak najbardziej od wielu miesięcy na liście) i uroczą bransoletkę od Robię co mogę (tu już pełen spontan).

      W ten weekend odbyły się wyczekiwane przeze mnie targi HUSH, od których postanowiłam rozpocząć uzupełnianie mojej garderoby w tym sezonie. Jestem z tej wizyty bardzo zadowolona, gdyż wyszłam stamtąd jedynie z rzeczami, które miałam na liście. Zdecydowałam się ostatecznie na dwie nowe bluzki od Ennbow: białą, która zastąpi klasyczną białą koszulę i zieloną, mniej formalną z krótkim rękawem. Szukałam co prawda czegoś w odrobinę żywszym odcieniu, ale ostatecznie uznałam, że ten też jest ciekawy, a trudno by mi było znaleźć coś bardziej spełniającego inne kryteria. Rzeczy Ennbow są zrobione ze świetnych tkanin, szyte w Polsce i dobrze na mnie leżą. 

        

      Fot. Ennbow


      Trochę żałuję, że nie kupiłam czegoś bardziej "modnego". Staram się, żeby w mojej szafie były chociaż pojedyncze ciekawe egzemplarze i kiedy widzę coś z potencjałem ożywienia mojej garderoby, to jestem w stanie zapomnieć na chwilę o mojej liście, ale to nie był ten dzień.

      Na szczęście wypatrzyłam też kilka nowych marek, które oferują rzeczy warte uwagi, więc może jeszcze uda się w coś ciekawego w przyszłości zaopatrzyć.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      środa, 11 maja 2016 21:52
  • niedziela, 01 maja 2016
    • Marzec i kwiecień 2016

      Tym razem podsumowanie będzie bez zdjęć, a zdjęcia pojawią się przy okazji innego wpisu. Podjęłam tę decyzję głównie dlatego, że ta ostatnia edycja pod względem doboru ubrań do złudzenia przypominała poprzednią i mogłabym w niej wykorzystać ponad połowę zdjęć z poprzedniej sesji. Wymieniłam tylko 8 sztuk ubrań, głównie dlatego, że koniec lutego to był chyba mój największy spadek energii i naprawdę nie chciało mi się analizować możliwości budowy nowych zestawów złożonych z możliwych opcji wymiany. O tym, że to nie był dobry pomysł świadczy to, że ostatecznie z tych ośmiu nowych ubrań żadnego nie założyłam więcej niż dwa razy. Wybrałam na przykład nowe rurki i więcej tunik, a jest to element garderoby, który mi trudno uwzględnić w udanych ciepłych zestawach, do których zmuszała nienajlepsza pogoda.

      Inna rzecz, że w kwietniu były takie dni, że miałam już serdecznie dosyć noszenia ciągle tego samego. Wytrzymałam do końca bez dodatkowych podmianek, ale myślę, że w kolejnej edycji uda mi się wymienić zdecydowanie więcej rzeczy. Mam tylko nadzieję, że majowa pogoda okaże się trochę łaskawsza. Przejrzałam właśnie wpisy z zeszłego roku i właśnie ta edycja okazała się najtrudniejsza, bo trzeba było pogodzić wiosenne oczekiwania z nie bardzo wiosenną rzeczywistością. Tak czy inaczej postaram się zrobić coś, żeby było trochę jaśniej i bardziej kolorowo.

      Przy okazji okazało się ,że co najmniej dwa ubrania z tej edycji i jedna sukienka "na specjalne okazje" będą musiały opuścić moją szafę, bo jednak nie czuję się w nich dobrze. To jest ta wartość dodana Kapsuły, że na takie rzeczy, które są "właściwie" dobre nie ma w niej miejsca. Za to kilka innych nienoszonych egzemplarzy zatrzymam, żeby zobaczyć, czy nie sprawdzą się lepiej po zmianie pogody i mojego nastroju na bardziej słoneczny.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 maja 2016 13:01
  • niedziela, 03 kwietnia 2016
    • Kolorowanki

      Jakiś czas temu uległam modzie na "antystresowe" kolorowanki dla dorosłych. Na urodziny zażyczyłam sobie przykładową książeczkę i kredki, a jesienią zostałam jeszcze dodatkowo obdarowana przez moją Siostrę profesjonalnymi flamastrami oraz bardzo ciekawą kombinacją rysunków przedstawiających różne miasta.

          

      Muszę przyznać, że pomimo początkowego entuzjazmu nie korzystam z tego bardzo często i mam na koncie tylko kilka pokolorowanych obrazków. Jednak, kiedy przy ostatnim Wyzwaniu Minimalistki po raz kolejy rozważałam temat "celebrowania tu i teraz", to przyszedł mi do głowy właśnie czas nad nimi spędzony. 

      Kolorowanie jest takim sposobem spędzania wolnego czasu, który nie absorbuje za bardzo umysłu. Ręce sobie kolorują, kredki przyjemnie szurają po papierze, obrazek nabiera barw, a głowa odpoczywa. Czasami robię to w zupełnej ciszy, pozwalając żeby wszystkie nadmiarowe informacje zdążyły się mi w niej poukładać. Efektem takich sesji są czasami niespodziewane rozwiązania trudnych problemów albo uświadomienie sobie czegoś, co było istotne, a umknęło w codziennym natłoku spraw i obowiązków. Częściej nie dzieje się nic szczególnego, ale zauważyłam, że samo niedokładanie kolejnych bodźców bywa bardzo pomocne w uzyskaniu spokoju. 

      Nawet jednak, kiedy nie mam ochoty na ciszę, to kolorowanie pozwala mi na równoległe słuchanie muzyki. Fantastycznie jest w ten sposób w skupieniu przesłuchać w całości jakąś nową płytę. Zdarza się też, że słucham wtedy audiobooków. Tu już oczywiście poziom odstresowania zależy od wybranego repertuaru, ale na przykład "Tomek w krainie kangurów" zawsze poprawia mi humor.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 kwietnia 2016 14:10