Wpisy

  • poniedziałek, 28 marca 2016
    • Makijaż

      Od czasu ostatniego Wyzwania Minimalistki sporo zastanawiałam się nad tematem robienia rzeczy nowych, wychodzenia poza swoją strefę komfortu. Nie bardzo wychodzi mi robienie tego na zawołanie, ale bardzo lubię sytuacje, w których mi się to udaje. Ostatnio taką sytuacją było zrobienie wyraźnego makijażu oczu do pracy.

      Jakiś czas temu trafiłam na kanał YouTube Red Lipstick Monster, czyli Ewy. Nagrywa ona filmy o makijażu i chociaż zazwyczaj takie filmiki głównie mnie irytowały, to te zrobiły na mnie naprawdę dobre wrażenie - chyba dzięki bezpośredniości i niesamowitej pozytywnej energii autorki. Zajrzałam tam chyba w poszukiwaniu jakiejś wskazówki odnośnie nakładania podkładu (bo do tego i tuszowania rzęs ograniczał się zazwyczaj mój makijaż) i wpadłam na dobre. Po jakimś czasie, postanowiłam też spróbować tego na sobie.

      Zaczęłam od prób związanych z konturowaniem twarzy, co mojej okrągłej buzi wyszło na dobre. Potem przyszła kolej na eksperymenty z malowaniem oczu. O ile robienie kreski jest jeszcze ciągle poza zakresem moich możliwości, to bardzo spodobało mi się robienie mniej lub bardziej wyraźnego "smoky eye". Po coraz bardziej udanych próbach z szarościami i brązami, sięgnęłam też po niebieski i pomarańczowy cień i jestem całkiem zadowolona z osiąganych rezultatów. Mam też ogromną satysfakcję z tego, że przełamałam się i spróbowałam czegoś nowego.

      Do rozważenia pozostaje jeszcze mało minimalistyczny aspekt zbudowania kosmetyczki, która pozwoli na te wszystkie zabawy. Owszem, pewne wydatki są konieczne - przede wszystkim warto zaopatrzyć się w potrzebne akcesoria - naprawdę dobry pędzel do makijażu oka to co najmniej połowa sukcesu. Cienie, czy pudry też trzeba kupić, ale warto mieć się bardzo na baczności, żeby nie kupować ich za dużo, zwłaszcza że większość z nich jest obłędnie wydajna i starczy mi na długie miesiące, a może i lata. Teraz tylko muszę się pilnować, żeby o tym pamiętać przy kolejnych wizytach w centrach handlowych pełnych kuszących drogerii. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 marca 2016 13:05
  • niedziela, 27 marca 2016
    • Styczeń i Luty 2016

      Wreszcie udało się złapać słoneczny weekendowy dzień, żeby zrobić zdjęcia do poprzedniej edycji Kapsuły. Tym razem jest to aż 16 zestawów i to mimo tego, że 3 rzeczy nie założyłam ani razu, więc nie uwzględniłam też w sesji. Wynika to z tego, że większość z tych ubrań ciężko nosi się warstwowo i prawie każda góra musiała dostać swoje własne zdjęcie.

      Zaczynam od dwóch bardziej eleganckich zestawów biurowych.

      Bardzo jestem zadowolona z tej kombinacji: ta biała koszula z kołnierzem i mankietami świetnie sprawdza się z czarnym rozpinanym swetrem z Benettona oraz nowymi czarnymi Levisami. Wszystko powędrowało do kolejnej edycji.

      Moja nowa czarna sukienka DanHen również sprawdza się bardzo dobrze. Tu w kombinacji z szarym żakietem z poprzednich edycji. Do tego moje ulubione cienkie kozaki na średnim obcasie - tegoroczna zima pozwalała na ich częste noszenie.

      Zima i ponury nastrój sprzyjały raczej ubieraniu się ciepło i mniej formalnie, więc większość kombinacji jest właśnie taka.

      Styl na "panią inżynier" w swojej kwintesencji - ciężkie kozaki na płaskim obcasie, szara spódnica Risk Made in Warsaw i czarny golf Benettona. Niestety jakość i tempo niszczenia się tego swetra (pomimo jego nie najgorszego składu) przyprawia mnie o rozpacz i będę musiała poszukać mu jakiegoś bardziej trwałego zamiennika.

      Zestaw z poprzednich edycji - szaro-czarny sweter Simple i czarna spódnica. 

      Zimowa klasyka - czarne spodnie z szaro-srebrną kamizelką od Mamy nałożoną na cienką bluzkę. 

      Mój ulubiony wełniany sweter Kosmal, tym razem do spodni i skórzanych botków na wysokim słupku.

      Też zestaw z poprzednich edycji i chociaż bardzo lubię nosić ten sweter z tą prostą spódnicą, to przez te ostatnie miesiące rzadziej po niego sięgałam.

      Kolejna kolorowa rzecz, która miała poprawiać mi humor w zimowe dni, ale raczej pozostawała w szafie.

      Tym razem na niebiesko, też z zasobów poprzednich edycji  niebieska bluzka Simple i czarna rozszerzana spódnica. Niestety mało takich dni, kiedy nie trzeba było tej bluzki schować pod czymś cieplejszym.

      Tu błękitny sweter z poprzednie edycji ze spódnicą, której w Kapsule dałam szansę po raz pierwszy. Sprawdziła się na tyle, że nie znalazła się na liście do oddania lub sprzedania, ale jednak w kolejnej edycji zabrakło na nią miejsca.

      Uzbierało mi się też kilka zupełnie nieformalnych zestawów.

      Na niebiesko - granatowe rurki CK, dżinsowa koszula The Limited oraz wełniana kamizela Messo, która staje się jednym z moich ulubionych i stałych elementów kolejnych zestawów Kapsuły.

      Tu moja nowa koszula w zestawie z czarną spódnicą, skórzaną kurtką i ciężkimi sznurowanymi butami. Temperatury w okolicach 5 stopni Celsjusza spokojnie pozwalały zastąpić kozaki takim obuwiem.

      Nietypowa czarno-biała bluzka Vippi noszona do wąskich czarnych dżinsów - tym razem z czarną bluzą na guziki.

      Mój ulubiony t-shirt Natashy Pavluchenko fajnie wygląda też z tyłu.

      Tu już 100% weekendu - niebieskie dżinsy i super wygodna czarno-biała bluzka Old Navy. 

      Maksimum wygody - granatowe miękkie rurki i bluza Lany Nguyen - stressed depressed but well dressed - bardzo na czasie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 27 marca 2016 17:27
  • piątek, 11 marca 2016
    • Już marzec

      No pięknie. Okazało się, że udało mi się nie wyprodukować ani jednego wpisu przez cały luty. Walczę z dorocznym zimowym osłabieniem, obniżeniem nastroju i motywacji i takie są tego rezultaty. Ale zamiast narzekać, przejdę do podsumowania styczniowo-lutowej sesji Kapsuły.

      Podmianki nastąpiły dwie. Pierwsza dotyczyła czarnych rurek, którym dałam szansę i które niestety zupełnie się nie sprawdziły. Zamiast nich sprawiłam sobie wąskie dżinsy z nowej kolekcji Levisa. Kupowanie ich dżinsów w warszawskim butiku zawsze przyprawia mnie niemal o zawał serca, ale jak się nie przemyśli planów zakupowych na wyprawę do USA, to potem trzeba się pogodzić z polityką cenową ulubionych producentów ubrań. Inna sprawa (tak na marginesie), że te modele "butikowe" są trochę inne niż te sprzedawane w amerykańskich domach towarowych za 1/3 ceny, a czerń czarnych dżinsów Levisa nie ma sobie równej. Ich poprzedni model mam ponad rok, a jego odcień nie różni się niczym od tego zakupionego w styczniu. Więc w sumie nie żałuję.

      Druga podmianka nastąpiła w lutym po mojej wizycie w nowym białostockim centrum handlowym, gdzie znalazłam butik firmy DanHen, w którym zakupiłam dwie piękne biurowe sukienki Made in Poland. Jedna z nich natychmiast powędrowała do Kapsuły kosztem jednego nienoszonego t-shirta.

      Po dwóch tygodniach miałam na sobie 2/3 składu Kapsuły i to by się mniej więcej zgadzało z moimi dotychczasowymi doświadczeniami. Potem jednak z jakiegoś powodu skupiłam się tylko na połowie mojej szafy. Tylko 14 ubrań miałam na sobie więcej niż 3 razy. Trochę była to wina pogody, bo zdecydowanie większą popularnością cieszyły się ciepłe swetry niż cienkie bluzki, ale trochę chyba to była kwestia tej ponurej zimowej atmosfery i mojego braku energii i inwencji. Świadczy o tym fakt, że zielony i bordowy sweter znalazły się w tej ignorowanej przeze mnie części garderoby.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      piątek, 11 marca 2016 21:26
  • poniedziałek, 25 stycznia 2016
    • Nawyki

      Bardzo fajną odmianą w ostatnim Wyzwaniu Minimalistki ogłoszonym przez Kasię z Simplicite było kształtowanie nawyków. Ja wybrałam sobie dwie aktywności, które zaniedbałam jakiś czas temu, a do których chciałam wrócić. Były to ćwiczenia "umysłowe" na stronie Lumosity oraz zapisywanie wydatków. Pomimo tego, że nie udało mi się wykonywać tych aktywności codziennie, to i tak jestem z tego ćwiczenia bardzo zadowolona.

      Po pierwsze 15 dni ćwiczeń na Lumosity (w tym 10 dni pod rząd, co najmniej 3 razy w tygodniu), to i tak dużo. Ponadto osiągnęłam inny ważny skutek - teraz pamiętam o tym, żeby to robić. Nawyk się ukształtował - nawet jeżeli któregoś dnia mi się to nie udaje z różnych przyczyn, to raczej nie dlatego, że o tym zapomniałam. Mam też nadzieję, że tak łatwo się od tego nie odzwyczaję, bo to naprawdę fascynujące narzędzie do poznawania swoich możliwości oraz ich rozwijania.

      Z zapisywaniem wydatków poszło mi jeszcze gorzej jeżeli chodzi o regularność, ale tu na szczęście łatwiej jest nadrabiać zaległości i można spokojnie robić to nawet co drugi, czy trzeci dzień. Najważniejsze, żeby sobie o tym regularnie przypominać, a ten efekt również udało mi się osiągnąć. 

      W pewnym sensie takim działaniem (chociaż tu raczej chodziło o pozbycie się złych nawyków) była też realizacja wyzwania o 30-minutowym skupieniu, czy o poświęcaniu czasu znajomym bez rozpraszaczy. Wydaje mi się, że udało mi się wdrożyć moment refleksji przed sięgnięciem po telefon, czy zmianą zakładki w przeglądarce - czy na pewno muszę teraz to zrobić, czy przypadkiem nie powinnam poczekać na inny właściwy moment.

      Trochę w duchu przekornej chęci realizowania rzeczy spoza listy Wyzwania Minimalistki otworzyły mi się też oczy na inne nawyki, które chciałabym u siebie stworzyć. Ale to już jest kwestia stworzenia realnych celów na 2016 rok.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 stycznia 2016 19:55
  • niedziela, 24 stycznia 2016
    • Czas minął

      Zakończyło się Wyzwanie Minimalistki. Okazało się, że mimo mojego bardzo entuzjastycznego nastroju na jego początku, nie udało mi się wykorzystać tego czasu na te zadania, które sobie wyznaczyłam. Postanowiłam zresztą, że tym razem zamiast z nich rezygnować na kolejne pół roku, spróbuję sobie wydłużyć czas na ich realizację do końca lutego. Zobaczymy, czy to coś zmieni. Może rzeczywiście to po prostu nie był właściwy czas i przeszkodziły mi prawdziwe obiektywne okoliczności. Jest też na szczęście kilka pozytywnych rzeczy do podsumowania, ale one zasługują na odrębny wpis.

      Tu jest lista rzeczy, których nie zrobiłam lub których realizację uznaję za niewystarczającą:

      1.     Nie kupuj NIC przez 3 dni - to w ogóle kusi mnie jako nawyk, np. jako jeden dzień tygodniu, czy 3 dni pod rząd w miesiącu (w tej wersji jest to dużo trudniejsze). Pisałam już o tym - czasem wydaje się to naciągane i bez sensu, ale w sumie jest ciekawym ćwiczeniem

      2.     Zaplanuj wymarzoną podróż - tu mam nawet do zaplanowania kilka podróży - mniej lub bardziej realnych w najbliższym czasie i bardzo chcę to zrobić, bo mam przeczucie, że to mi pomoże bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość.

      3.     Przejrzyj szufladę/szafkę/koszyk „na wszystko” - pierwszą turę tego ćwiczenia udało mi się wykonać, ale zaległości w tej dziedzinie są ciągle większe.

      4.     Oddaj zepsutą biżuterię do naprawy lub wyrzuć, jeśli nie nadaje się już do używania/przerobienia - to zadanie przepisuję z Wyzwania na Wyzwanie, bo ogólnie biżuteria jest jednym z niewielu obszarów, które zupełnie pozostały nietknięte na mojej drodze do porządkowania i minimalizowania. Czas to nadrobić.

      5.     Uporządkuj „papiery” (listy z banku, rachunki, faktury itp.) - tu nie ma co się zastanawiać, tu trzeba zamknąć się w pokoju z segregatorami na trzy godziny i po prostu to zrobić.

      6.     Zaplanuj cele na 2016 rok - to jest najpilniejsze zadanie, bo wypadałoby je zrealizować do końca stycznia. Jeżeli go nie zrealizuję, to z żalem, bo kusiła mnie lista konkretnych mierzalnych celów "ustawiających" ten rok. Wynika to głównie z tego, że mam wrażenie, że poprzedni rok przeciekł mi przez palce i nie chciałabym z takim uczuciem żegnać tego roku.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 stycznia 2016 20:37