Ubrania

  • niedziela, 07 stycznia 2018
    • Kapsuła 2017

      Dzisiaj postanowiłam podsumować statystycznie moją garderobę za 2017 rok. Ogólna liczba wykorzystanych ubrań to 98, czyli nadal w granicach mojej planowanej docelowej "idealnej setki". Ta liczba jest większa od zeszłorocznej, gdyż prawie 1/3 ubrań (31) miałam na sobie tylko raz albo dwa razy. Jest to jak zwykle mieszanka rzeczy, które z jakichś powodów przestały mi wpadać w ręce przy komponowaniu codziennych zestawów oraz rzeczy, które (jak moja nowa różowa sukienka) można nosić tylko od czasu do czasu, ale za to dodają charakteru i uroku mojej szafie. 

      Po drugiej stronie tego wykresu jest 10 ubrań, które miałam na sobie co najmniej 20 razy. Rekordzistą w tym roku jest czarny rozpinany sweterek, który nosiłam absoulutnie do wszystkiego. Powinnam pewnie zastanowić się nad jakąś alternatywą dla niego, skoro ze statystyki wychodzi, że potrzebowałam go 67 razy, czyli mniej więcej raz na pięć dni. Dalej w kolejności są głównie dżinsy, które w sumie miałam na sobie 159 razy, czyli prawie co drugi dzień.

      W ciągu tego roku wyrzuciłam 6 ubrań, które się najzwyczajniej w świecie zużyły. Kilka sztuk pozostanie na razie na cenzurowanym, gdyż obiektywnie rzecz biorąc wszystko jest z nimi ok i być może w przyszłym roku wróci mi ochota na to, żeby je nosić.

      Kupiłam za to 9 nowych rzeczy, w tym cztery z Risk Made in Warsaw (wydłużany tshirt mam w kolorze białym i różowym - zdjęcia ze strony firmy).

          

      Cieszę się, że generalnie, choć z małymi potknięciami, udało mi się utrzymać Kapsułę przez kolejny rok. Cały czas mam wrażenie, że to pożyteczne narzędzie i że powoli przybliża mnie ono do garderoby doskonałej.
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 stycznia 2018 20:15
  • niedziela, 11 czerwca 2017
    • Po wiośnie

      Po trzech miesiącach eksperymentu z przedłużoną i powiększoną Kapsułą (50 ubrań na 4 miesiące) uznałam, że niestety nie był to dobry pomysł. Jak to w Polsce, po zimnej wiośnie lato przyszło znienacka pod koniec maja i wizja wytrzymania z wiosenną garderobą jeszcze przez kilka tygodni stała się nie do zniesienia. Ponieważ sama reorganizacja Kapsuły też wymagała znalezienia spokojniejszej chwili, to dopiero od 10 czerwca rozpoczęłam jej nową letnią edycję. Chciałabym, żeby trwała ona do końca sierpnia, ale jeżeli wrzesień będzie taki jak ostatnio, to może uda się ją przeciągnąć jeszcze o kilka tygodni.

      Z 50 ubrań przeznaczonych na wiosnę nosiłam 47, a dodatkowo na samym początku musiałam pozbyć się jednego t-shirtu, gdyż niestety poodpadały od niego ozdoby i nie nadawał się do dalszego noszenia. Z drugiej strony założyłam aż 10 nieplanowanych rzeczy, z czego połowę w tych ostatnich upalnych tygodniach. W części były to rzeczy z pogranicza ubrań "na specjalne okazje", czy to wyjściowych, czy właśnie wręcz przeciwnie domowo/wyjazdowych, ale dla porządku postanowiłam to zanotować, gdyż docelowo chciałabym zrezygnować z takiego podziału i przygotować jedną garderobę, która będzie po prostu spełniać wszystkie moje potrzeby. Trzy rzeczy dokupiłam pod koniec maja i koniecznie chciałam zacząć od razu nosić. Przez te 100 dni tylko 4 rzeczy nosiłam więcej niż 10 razy, w tym skórzany żakiet, który tak naprawdę w ostatnich tygodniach służył bardziej jako odzież wierzchnia niż element stroju. 28 rzeczy miałam na sobie mniej niż 5 razy, z czego wynika, że liczba ubrań nie była zbyt mała i spokojnie można na niej budować kolejne Kapsuły.

      Jestem zadowolona z tego, że nosiłam dość często ubrania, którym dałam w tym sezonie ostatnią szansę. Polubiłam się z moimi rurkami i tunikami, więc na razie zostaną one w mojej szafie. Pozbędę się tylko jednej bluzki, która bez żadnego oczywistego powodu od bardzo dawna nie cieszy się moim uznaniem. Wiem dobrze, że żeby osiągnąć zaplanowaną liczbę 100 ubrań będę musiała trochę zmniejszyć swój stan posiadania, ale postanowiłam, że nie będę w tym celu wyrzucać rzeczy, których jednak używam i lubię. Zakupy uznaję też za bardzo udane, więc ich nie żałuję, gdyż takie ładne rzeczy, jak bluzka z Simple poniżej mimo, że trochę utrudniają to zadanie, to raczej przybliżają mnie niż oddalają od zbudowania wymarzonej garderoby.
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 czerwca 2017 17:12
  • sobota, 18 marca 2017
    • Szuflady

      Metoda przechowywania ubrań wymyślona, a dokładniej rzecz biorąc spopularyzowana przez Marie Kondo jest mieszanką praktycznych i odrobinę metafizycznych porad. Chociaż ten pierwszy aspekt jest moim zdaniem zdecydowanie ważniejszy, to muszę przyznać, że tego drugiego tak zupełnie nie ignoruję.

      Sama zasada pionowego przechowywania ubrań w szufladach jest tak genialna w swojej prostocie, że aż dziw, że tak późno zdobywa popularność. Używanie tak poukładanych ubrań jest nieporównywalnie prostsze niż tych poukładanych w stosiki. Wszystko widać na pierwszy rzut oka, nic się nie rozwala po wyjęciu jednej rzeczy.

      Do tego sama metoda składania wymusza kontakt z każdym ubraniem, który jezeli nawet nie daje uczucia wdzięczności do przedmiotów oraz okazji do sprawdzenia, czy dana rzecz budzi w nas mityczną już "radość", to na pewno pozwala lepiej ocenić stan danej rzeczy i o nią zadbać. Dzięki temu już raczej nigdy nie włożę do szafy czegoś co ma jakąś dziurę albo plamę. Łatwiej też w takim momencie podjąć decyzję o tym, że z czymś ostatecznie należy się pożegnać.

      Oczywiście nie wszystkie ubrania nadają się do tego, żeby je zwinąć, ale większość znosi to bardzo dobrze i po wyjęciu nie wymaga prasowania. Reszta wędruje na wieszaki. Ta metoda wymaga zamienienia przestrzeni pionowej w szafie na poziomą, poprzez zamontowanie szuflad bądź kupno płytkich pudeł, które można przechowywać na półkach i w mojej szafie ten proces jeszcze się nie zakończył, ale i tak jestem zachwycona rezultatami, które udało mi się uzyskać.

      Tak na przykład wygląda moja szuflada ze swetrami:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      sobota, 18 marca 2017 21:34
  • niedziela, 12 marca 2017
    • Długa wiosna

      Coraz bardziej skłaniam się do przygotowania ostatecznej całorocznej Kapsuły składającej się ze stu egzemplarzy, tak żeby nie musieć co dwa miesiące robić jej reorganizacji. Postanowiłam w związku z tym na początek wybrać 50 ubrań jako moją Kapsułę na najbliższe cztery miesiące. Przede wszystkim nadal jest to liczba ubrań, która przy dobrej organizacji mieści się wygodnie w szafie. Po drugie, pozwoliło to na większą swobodę w wyborze rzeczy, które nie są tak bardzo uniwersalne. Dzięki temu znalazła się tam moja ulubiona krótka sukienka oraz brązowa tunika, które do tej pory nigdy nie mieściły się w podstawowym zestawie. 

      W ogóle motywem tej Kapsuły będą tuniki. Mam ich kilka, ale przez ostatnie miesiące za bardzo ich nie nosiłam, więc postanowiłam dać im szansę tej wiosny. Dorzuciłam też trochę lżejszych ubrań w oczekiwaniu na cieplejszą pogodę. Z tego powodu dokonałam kolejnego przeglądu tshirtów i mam wrażenie, że pomału ich liczba dochodzi do oczekiwanej. Z moich statystyk wynika, że w stuelementowej garderobie powinno być ich 12 (przy około 30 odrębnie klasyfikowanych "bluzkach" innego rodzaju) i to wydaje się być w miarę realne. Zwłaszcza, że po ostatnich dwóch miesiącach pozbyłam się dwóch tshirtów ze względu na ich zużycie. To jest jedna z większych zalet limitowania - jak te same tshirty leżały pomiędzy dziesięcioma innymi, to wydawało mi się, że są fajne, ale jak byłam zmuszona do ich założenia, to szybko zauważyłam, że ich czas już minął i nie czuję się w nich dobrze.

      Na razie jednak korzystam głównie z rzeczy noszonych przeze mnie w poprzednich miesiącach, gdyż wiosna postanowiła trochę zwolnić. Z drugiej strony w dwanaście dni zdążyłam założyć 21 ubrań, więc chyba jednak zwiększony wybór mi służy.

      Dodatkowo ucieszyło mnie, że ta Kapsuła wystarczyła, by ubrać się na dwa spotkania towarzyskie, w których miałam przyjemność w tym czasie uczestniczyć. Nadal trzymam zbiór ubrań przeznaczonych na specjalne okazje i nadal bardzo rzadko z nich korzystam, a to jest dobry argument, żeby w ostatecznej wersji Kapsuły zrezygnować z takiego podziału.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 12 marca 2017 20:58
  • niedziela, 08 stycznia 2017
    • Kapsuła 2016

      Czas na podsumowanie Kapsuły za 2016 rok. Najważniejsza różnica między tym a jeszcze poprzednim rokiem jest taka, że wykorzystałam w niej 20% mniej ubrań - 80 w porównaniu do 99. Za to najczęściej noszone ubranie (czarne proste dżinsy) miałam na sobie 65 razy, czyli prawie dwa razy częściej niż ulubione niebieskie dżinsy w roku 2015. Wskazuje to wyraźnie na mniejsze urozmaicenie garderoby, ale z drugiej strony tylko 15 ubrań miałam na sobie więcej niż 20 razy. Nadal nie mam więc poczucia, że ciągle noszę to samo. Poniżej ładny wykres, który pokazuje, jak to się rozkłada.

      A tu trzy zdjęcia z jedynej sesji w tym roku, na których widać 6 z 7 najbardziej popularnych egzemplarzy z mojej szafy.

          

      Ten rok przyniósł kilka bardzo udanych zakupów, na czele z liderem listy, czyli czarnymi prostymi dżinsami Levisa. Świetnie nosiły się moje nowe bluzki z Ennbow (13 i 11 razy), czarna sukienka z Dan Hen (10 razy) oraz t-shirt z przedwojennym zdjęciem okolic Placu Konstytucji (8 razy). Moja nowa kobaltowa kurtka Vicher była używana 6 razy pomimo tego, że trafiła do mnie dopiero późną jesienią. 

      6 rzeczy było wybieranych do Kapsuły, a mimo to nigdy ich nie założyłam. Cztery z nich już opuściło moją szafę.

      Aż 22 rzeczy miałam na sobie tylko raz albo dwa razy. Tutaj jednak jest mi dużo trudniej przeprowadzić czystkę. Oprócz kilku wyjątkowych egzemplarzy, których na pewno się nie pozbędę, są tu głównie t-shirty i bluzki, które są fajne, ale których mam po prostu za dużo. Ciągle nie mogę się zdecydować na radykalne cięcia w tym zakresie. Ponieważ jednak oprócz tych ubrań, mam też mnóstwo rzeczy, które nie trafiły do Kapsuły ani razu przez te dwa lata, to coraz bardziej przekonuję się do tego, żeby wyznaczyć sobie limit liczbowy w każdej kategorii ubrań i tego się trzymać. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agai3
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 stycznia 2017 17:41